Geoblog.pl    ElAnt    Podróże    Peru-Boliwia 2008    przes Atlantyk do Limy
Zwiń mapę
2008
09
sie

przes Atlantyk do Limy

 
Peru
Peru, Lima
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 11620 km
 
Wylatujemy z Amsterdamu - godz.10:45 Tym razem już prosto do Limy :) Sam lot przebiega bez zakłóceń. Możliwość korzystania z multimedialnego panelu, a do tego co jakiś czas serwowane posiłki i napoje (alkohol też - i to do woli w dowolnej konfiguracji) sprawiają, że czas mija szybciej i przyjemniej. Pokonujemy dystans 10530 km na pułapie dochodzącym do 10972 m i prędkością wahającą się w granicach 957 km/h. Na tej wysokości temperatura zewnętrzna spada do -47 C. Za oknem na zmianę pojawiają się raz malownicze kłębiaste chmury, to znów bezkresny błękit Oceanu. Wreszcie jest i ląd - ten dla mnie wciąż tajemniczy a znany nam tylko z książek i filmów. Daleko w dole, w morzu tropikalnej zieleni widać wijącą się niczym wąż potężną rzekę - to Amazonka. W niezliczonych jej zakolach czasem odbije się słońce a gdzieniegdzie przemknie cień płynących poniżej białych chmur - taki widok musi robić wrażenie - chwytam aparat, robię zdjęcie za zdjęciem - czuję że jestem w swoim żywiole :) Po 15 godzinach lotu lądujemy w Limie - trochę zmęczeni lotem ale zadowoleni na myśl o rychłej kąpieli pod hotelowym prysznicem i upragnionej zmianie ciuchów. Ale nie, jeszcze nie teraz... czekamy za odbiorem bagaży - nadaremnie. Bagaże nie doleciały! "Nie wiadomo gdzie są, być może lecą lotem przez Sao Paulo?" - słyszę, "to się tutaj często przytrafia" - ktoś dodaje, i jeszcze czyjeś słowa otuchy: "ale prędzej czy później i tak bagaże docierają". Dziwne, ale jakoś nie jest mi do śmiechu... Postanawiamy czekać jeszcze 2 godziny na lot z Sao Paulo w nadziei, że może tym samolotem przylecą nasze bagaże - niestety. Procedury reklamacyjne wleką się w nieskończoność. Chyba wszyscy jesteśmy trochę podłamani tym bardziej, że jutro niedziela i szanse na załatwienie czegokolwiek maleją, w perspektywie czeka nas kolejna noc bez świeżej zmiany no i robi się późno (22:30 lokalnego czasu) co w rezultacie oznacza coraz chłodniej - w tej strefie to przecież zima!. Wypowiadam z pamięci kolejną złotą zasadę Murphy'ego: "uśmiechnijcie się, bo jutro może być jeszcze gorzej"... ups - ugryzłem się w język - to chyba nie był najwłaściwszy moment. Taksówkami docieramy do hotelu Espania znajdującego się w centrum starej Limy. Dwupiętrowy budynek w stylu kolonialnym, wypełniony jest stojącymi rzeźbami i wiszącymi na ścianach obrazami. Dokoła holu głównego na planie kwadratu z wewnętrznych białych balustrad zwisają zielone pnącza a ponad wszystkim - szklony dach, przez który przenika światło dzienne oświetlając wnętrze. Pierwszą noc przesypiamy w rytmach dochodzącego z zewnątrz folkloru peruwiańskiego.

http://www.hotelespanaperu.com cena 45-50 soli/noc
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (8)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
zwiedzili 2.5% świata (5 państw)
Zasoby: 27 wpisów27 1 komentarz1 353 zdjęcia353 0 plików multimedialnych0
 
Nasze podróże
08.08.2008 - 29.08.2008