Geoblog.pl    ElAnt    Podróże    Peru-Boliwia 2008    lot nad Nasca, nocny przejazd do Arequipy
Zwiń mapę
2008
12
sie

lot nad Nasca, nocny przejazd do Arequipy

 
Peru
Peru, Arequipa
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 12469 km
 
Rano pobudka. Przy śniadaniu dowiadujemy się, że loty nad płaskowyżem z powodu silnego zachmurzenia są wstrzymane do odwołania. Odczuwam lekkie podenerwowanie. Godz. 10:00 niebo zaczyna się przecierać, więc szybki telefon na lotnisko - potwierdzenie i jedziemy! Na lotnisku panuje ruch w interesie - sporo chętnych - jedni startują, inni lądują. Chmury szybko ustępują zwiastując dobrą pogodę. Zbliża się południe - czekamy cierpliwie na swoją kolej. Właściwie linie w Nasca najlepiej jest obserwować z samego rana. Poranne niskie słońce rzuca wówczas cień przez co linie są bardziej widoczne z lotu ptaka. Wiemy już, że polecimy sześcioosobową Cesną C-206 - jeszcze tylko rzut monetą z Markiem o miejsce przy pilocie i startujemy. Siedzę z przodu, za mną w drugim rzędzie Marzenka z Markiem i na końcu Elżbieta z Olą. Samolot szybko wzbija się w powietrze ukazując płaskowyż poryty liniami a poniżej cieńką prostą czarną linię - to autostrada Panamerykańska - łączy obie Ameryki i ciągnie się od północy Alaski poprzez Amerykę Środkową po południe Argentyny. Za nią zaczyna się spełniać mój sen - pilot przechyla maszyną raz na lewo, raz na prawo, w dół to znów w górę ukazując kolejne rysunki zgodnie z wytyczoną trasą przelotu. Kolejno naszym oczom zaczynają się pojawiać rysunki: "wieloryb", "małpa", "kondor", "koliber"... trzaskam zdjęcia, Elżbieta filmuje - ale frajda - jestem w siódmym niebie... ale nie wszyscy. Chyba najgorzej ten 30 minutowy lot zniosła Elżbieta - dość długo dochodziła do siebie na ławce poczekalni lotniska, ale od czego jest "mate de coca" - kubek tego trunku szybko przywraca jej równowagę. Po tych przeżyciach udajemy się na wielki cmentarz Chauchilla gdzie na pustynnej równinie można do teraz jeszcze znaleźć porozrzucane białe kości i czaszki przodków ludu kultury Nasca. Ciekawostkę stanowią nieliczne stanowiska archeologiczne z odkrytymi pochówkami zawierającymi szczątki ceramiki oraz bardzo dobrze zachowane mumie w tradycyjnej dla tego regionu postawie siedzącej (rozpoznać można szczątki materiału, włosy, skórę). To robi naprawdę niesamowite wrażenie. Po drodze odwiedzamy jeszcze miejsce wyrobu ceramiki z której słynęli Indianie z plemienia Nazca (tam też dokonujemy zakupu pamiątek ceramicznych po hurtowej cenie), a następnie akwedukty Cantalloc - imponujący system irygacyjny wybudowany przez Inków do dziś dostarczający wodę na okoliczne pola. Wracamy zmęczeni, ale szczęśliwi - trochę wypoczynku bo o godz. 23:00 czeka nas przejazd nocny autobusem rejsowym do Arequipy (ok. 450 km). Trasa częściowo wiedzie przez Andy na wysokości 4500 mnpm, a na tej wysokości robi się naprawdę zimno (mamy ze sobą śpiwory) i liczyć się trzeba z chorobą wysokościową (duża różnica wysokości w krótkim czasie) - więc profilaktycznie żujemy liście koki - pomaga!
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (24)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
zwiedzili 2.5% świata (5 państw)
Zasoby: 27 wpisów27 1 komentarz1 353 zdjęcia353 0 plików multimedialnych0
 
Nasze podróże
08.08.2008 - 29.08.2008